Coś o mnie i o Tobie..
.. .
Komentuj (0)
11.05.2009 :: 16:34
Człowiek to jednak szybko zapomina. Szybciej sobie przypomina jak coś dotyka go po raz kolejny...
Nigdy nie miałam wizji idealnego świata, nigdy nie pokładałam całego swojego życia w rękach innego człowieka, nigdy nie starałam się nie łudzić że jestem dla kogoś całym światem, zawsze w miarę twardo na ziemi...
A mimo to, mimo że nigdy nie miałam wielkich nadziei, one po raz kolejny zostały zawiedzione, zniszczone i potargane.
Po raz kolejny nauczyłam się że Przyjacielem mogę na tym świecie nazywać tylko jednego człowieka i już nigdy więcej nikogo tak nie nazwę. Bo później boli strata kogoś kogo się kochało, a kto okazał się niewarty zaufania i pokładanych emocji.
Po raz kolejny dowiedziałam się że na rodzinie też polegać nie można, a kiedy okażesz swoje niezadowolenie i postanowisz wyegzekwować konsekwencje to ujrzysz focha i zarzut "ciążowych nerwic"..Zupełnie pomijając bo przecież ciężarne są niewygodne bo mają budyń i o niczym innym nie mówią..
Po raz kolejny ideały sięgają bruku, wkurwia mnie pouczanie "skup się na dziecku bo to najważniejsze" - oczywiście nawet w kartonie na śmietnisku mieszkając dziecko jest najważniejsze..
Próbowałam zmienić świat, nie udało mi się. Tak więc tworzę alternywny świat, tylko i wyłącznie swój, potajemnie, działając na dwie strony. I odejdę do niego kiedy będę gotowa. I wtedy tylko 3 osoby na świecie będą wiedziały że jestem. Tylko dla nich. A reszta niech mi spierdala albo zabiję.
Komentuj (4)
17.03.2009 :: 21:44 zmienia się jak w kalejdoskopie.
W gruncie rzeczy bardzo trudno mi o tym pisać.. bo w gruncie rzeczy nie poukładałam tego nawet w głowie więc co dopiero pod palcami...ale w gruncie rzeczy spróbujmy ;)
Najpierw dostałam ciężko po głowie... od własnego męża. Rozbił mój światopogląd, moją wiarę i ideały. Nie wiem jak, ale udało mi się jakimś cudem z tego wygrzebać - bez rozwodu i wiekszych urazów.
W tak zwanym międzyczasie okazało się że będziemy mieli dziecko. Trochę z zaskoczenia, niespodziewanie i niekoniecznie świadomie. Do dzisiaj niezupełnie to ogarnęłam. Ale ok - pogodziłam się, nie myślę jak będzie, widać tak miało być.
Pracuje nad sobą, żeby w jakiś sposób rozwinąć swój instynkt macierzyński i chociaż z zewnątrz nie wyglądać na tak wyrodną za jaką mnie mają.
Ok - do tego momentu jakoś to ogarniałam, raz lepiej raz gorzej, ale jakoś..
No ale proszę... to co dowiedziałam się dziś, to jak bardzo zmieni to życie większości mojej rodziny, w tym także mnie ... chyba nie dam rady. I pomyśleć że kasa w moim wypadku rozwiązałaby wszystkie moje wątpliwości, problemy i dylematy...
Jedyne kilka setek tysięcy i zrobiłabym dobrze sobie i zdjęła niemały ciężar z własnej mamusi...
Czas grać w totka moja panno. Albo pogodzić się z nieumiejętnością realizacji włanych oczekiwań.
Komentuj (3)
27.01.2009 :: 19:15 yy
no zamilkła bo stara się jakoś poukładać to co w głowie i co w życiu:)
A zmienia się w nim ostatnio trochę za dużo i zdecydowanie za szybko.
Jedyne co pozwala mi trwać dalej to myślenie że jakoś to kurna będzie...
Szablon wykonał:
Htsz, pobrano z:
Szablony.Blogowicz, powered by
Blog,
pomoce blogowe